Posty

Witamy w Piekle. Rozdział 25 - Oddech

Obraz
  Jedyną rzeczą świadczącą o niedawnym oblężeniu była czarna maź, właśnie wnikająca w ziemię. Technicy sprawdzali sprawność wieżyczek i wymieniali uszkodzone elementy. A było tego sporo, biorąc pod uwagę liczbę przeciwników. Szczególnie po dupie dostała obrona przeciwlotnicza. Brex, Vertis, Garanil, Vincent i Velira stali nad zwłokami Entiriego. Vincent ostrożnie podniósł kamień dusz z ziemi i owinął go w specjalną tkaninę. – To co teraz? – zapytał Brex, zapalając fajkę. – Przydałoby się go chyba pochować – rzucił luźno Vertis. – Dobry był z niego człowiek… i jeszcze lepszy obieżysfer. Chyba najlepszy, jakiego znałem – powiedział smutno Garanil, ocierając łezkę. Po chwili jednak kontynuował wesołym tonem: – Dobra! Wskrzeszamy go! Ile będzie się tak wylegiwał. – Jesteś pewien, że chcesz to zrobić tutaj? Nie będziemy w stanie wysłać go na urlop! – skontrował Brex. – Ta, a potem będzie nam suszył głowę, że za długo nam zeszło. Wskrzeszajcie go tutaj, przekonam go do urlopu! – powiedzi...

Witamy w Piekle. Rozdział 24 - Na końcu sznura

Obraz
  – Cóż… to eskalowało szybko – rzucił Entiri, tnąc cienistego wojownika na odlew. Na polu bitwy panował absolutny chaos. Wieżyczki razem ze snajperami nie przestawały strzelać, a pod północną bramą trwała istna rzeź. Każdy zdolny do walki w zwarciu siekał cienie na lewo i prawo, jednak tego badziewia tylko przybywało. Dodatkowo kolejna niespodzianka: to nie były cieniste kotki i pieski. Miały bardziej humanoidalne formy. I były twarde. Entiri stał właśnie z Garanilem i Vertisem, który dotarł tuż po żniwiarzu. Plecami do siebie odpierali kolejne ataki. Byli otoczeni. – O tyle dobrze, że żniwiarz stoi i patrzy. Gdybyśmy mieli walczyć też z nim, mielibyśmy przesrane – odparł Garanil, odbijając kolejny cios. – Jak go spotkaliśmy na zwiadzie, też tak to wyglądało. Ledwo wyrwaliśmy się z oblężenia – rzucił Vertis, zmieniając bębenek w rewolwerze. – Wcześniej było ich o wiele mniej. Możliwe, że to on przywołuje nadwyżkę, ale jest to zajmujące – zauważył Entiri. – Trzeba go czymś rozprosz...