Witamy w Piekle. Rozdział 31 - Cisza
Schodzili w szyku. Ramię w ramię, każdy wypatrywał zagrożeń i osłaniał resztę. Ani jednego ślepego punktu. Nie chcieli dać się zaskoczyć w ciasnych korytarzach labiryntu. Szybko udało im się dotrzeć do miejsca, w którym grupa Strikera wysadziła podłogę. Zakotwiczone w ścianie liny wciąż zwisały w dół. Jedyną różnicą były poskręcane i zmiażdżone fragmenty metalu, które niegdyś były wieżyczkami strażniczymi. Struna od razu przystąpił do kotwiczenia dodatkowej liny, a Entiri wyjął notatnik. – Labirynt nie zmienił układu ścian, a dziura w podłodze się nie zregenerowała… dziwne – mruknął pod nosem, zapisując notatkę. – I to jest według ciebie dziwne? – rzucił Striker. – Zdziwiłbyś się, jak rzadko trafiam na loch, który zachowuje się jak struktura, a nie żywy organizm – odparł Kosa, chowając notatnik. Podpięli się pod liny i spuścili na piąte piętro. Bez żadnych problemów. – Czyli mówicie, że te tunele były pełne jakiegoś badziewia? – zapytał Entiri. – Mhm, a teraz jest tu pusto. I zde...