Witamy w Piekle. Rozdział 35 - Przełom
Po ściągnięciu ekipy Strikera do obozu absolutnie wszyscy mieli dość jakichkolwiek badań na dzisiaj. Z tego też powodu cała kompania rozsiadła się wygodnie przy ognisku, kiedy Garanil przyrządzał coś, co miało napełnić brzuchy i podnieść morale. Nikt się nie odzywał. Struna wraz z Vincentem wyciągnęli swoje gitary i brzdąkali jakąś leniwą melodyjkę, co by umilić im milczenie. Kiedy tarczownik podał kolację, zjedli w ciszy. Takie zbiorowe milczenie przy ognisku nie było niczym nowym dla obieżysferów. Swoisty sygnał, że sprawa jest trudna. Nawet Eron – zwykle rezolutny – teraz milczał, obserwując dorosłych. Przez cały dzień opiekowała się nim Łuska, więc nie pałętał się pod nogami naukowców oraz nie wiedział, do jakich wniosków doszli. Kiedy tarczownik zaczął rozdawać miski z kolacją, jedli powoli… niespiesznie. Zupełnie tak, jakby każdy z obecnych chciał przedłużyć sielankę, zanim przejdą do ważnych spraw. A po kolacji Garanil rozdał jeszcze gorące kakao, co było bardzo miłą niesp...