Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

Witamy w Piekle. Rozdział 13 - Reguły slumsów

Obraz
  Stacja kosmiczna Arenis była chlubą galaktycznego Imperium Centuru. Ogromna, wielomilionowa metropolia zawieszona gdzieś w przestrzeni kosmicznej wymiaru Galhadi. Setki lat świetlnych od jakiejkolwiek planety była głównym szlakiem przerzutowym dla wszelkiego rodzaju dóbr. Obowiązkowy przystanek każdego, szanującego się kupca. Arenis było miejscem pełnym sprzeczności. Bogate centra handlowe, wysokie apartamentowce, luksusowe środki transportu. Bogactwo i siła polityczna, której niejeden zazdrościł. Z drugiej zaś strony brudne, pełne gnijących resztek, szczurów i karaluchów slumsy. Trafiał tutaj każdy, kto nie pasował do wystawnego życia, które panowało na stacji. Żebracy, ćpuni, złodzieje, szulerzy i zwykli ludzie, zniszczeni przez wyzysk stacji. No i ci, którym zabrakło na bilet powrotny. O nich też trzeba pamiętać. Mrok ślepej uliczki slumsów na obrzeżach stacji rozświetliła błękitna łuna otwierającego się portalu. Wyszli z portalu ramię w ramię. Entiri na wszelki wypadek trzyma...

Witamy w Piekle. Rozdział 12 - Equliańska stocznia gwiezdna

Obraz
Po zaspokojeniu podstawowych potrzeb – to jest po kawie i budyniu – Entiri poszedł do namiotu dowodzenia. W środku było cicho i pusto, widać każdy miał coś do roboty. To był bardzo dobry znak, bo gdyby cały czas siedzieli i naradzali się, żadna decyzja nie zostałaby podjęta. Usiadł przy zawalonym papierami i kubkami po kawie stole i podpiął się do tutejszego komputera. Zrzucił na dysk wszystkie filmy i zdjęcia zrobione na krawędzi, dodając kilka notatek. Kolejnym krokiem było nawiązanie połączenia z ST Akaszą. Znowu wykorzystał Equlis jako pośrednika. Po kilku sekundach połączenie zostało nawiązane. – Jak będziesz tak często dzwonić, to pomyślę, że się stęskniłeś albo masz poważne kłopoty – rzuciła wesoło Velira. – Dzwonię zapytać, czy nie jesteś zainteresowana fotowoltaiką – Entiri uśmiechał się jak jakiś akwizytor. – Jeśli naprawi to JG3, to z wielką chęcią posłucham o najnowszej ofercie. – Generator nie jest zepsuty, to błąd mechaniczny, ale nie systemu ani tym bardziej gener...

Witamy w Piekle. Rozdział 11 - Umysł kalibrowy

Obraz
  Biegł przez las… znowu. Sceneria wydawała się bardzo znajoma. Zaraz… poznaję te drzewa. Czy to nie przypadkiem teraz? Uniknął cięcia z góry i pobiegł do przodu. Tak, to teraz… cholera, znowu koszmar. W biegu ścisnął płatki nosa i próbował wciągnąć przez nie powietrze. Udało się, choć nie powinno. Świadomy sen, to daje kilka ciekawych możliwości. Zatrzymał się i spojrzał do tyłu. Zobaczył przed sobą wysoką postać spowitą w mroku. W jej dłoni gładko leżała złowieszcza kosa. – Proszę, proszę, takie coś to tylko matka może kochać. Podszedł bliżej, żeby się przyjrzeć. Kosiarz ciął zamaszyście swym orężem. Entiri próbował zatrzymać kosę siłą woli, w końcu to świadomy sen. Ostrze kosy wbiło mu się w klatkę piersiową. – Co jest, kurwa!? – zachrypiał zszokowany, po czym zaczął dławić się własną krwią. Huk! Świat snu rozsypał się niczym domek z kart, kiedy Entiri uderzył plecami o zimną, metalową podłogę transportowca. – Mówiłem, żebyś uważał z tym parkowaniem! – usłyszał krzyk z zewnątrz....

Witamy w Piekle. Rozdział 10 - Rewanż

Obraz
  Pomimo napiętej sytuacji wszyscy stali w ciszy. Atak spadł na nich zbyt nagle, by zdążyli zareagować. Teraz obie strony czekały – jakby ktoś miał w końcu dać sygnał do rzezi. Kolos wbił spojrzenie w Entiriego. Ostatnia potyczka zostawiła mu wspomnienia, których nie mógł zignorować. – Co to za monstrum? – wymknęło się Kasorowi. – Pamiętasz, co mówiłem o kryształach świata? – Kosa nawet nie odrywał wzroku od przeciwnika. – Ten skurwiel musiał już kilka połknąć. Kolos przesunął nogę do przodu, odchylił ramię i wykonał zapraszający gest. – Znowu ta sama poza – mruknął Kosa, kręcąc głową. – Może chce honorowo? Albo czeka na południe? – Vincent poprawił rewolwer. – W transporterze było pięciu naszych. Nie pierdol mi tu o honorze – uciął Vertis. – To jaki mamy plan? – spytał Kasor. Nikt nie zdążył odpowiedzieć. Tup. Tup. Tup. Ziemia zadrżała. Potężne kroki nadciągały coraz bliżej, aż nagle drugi kolos wyskoczył zza zabudowań. Gruba, stalowa pięść pancerza wspomaganego wbiła się w ...